czwartek, 24 stycznia 2013

Blog Roku 2012


Kuchnia Tygryska bierze udział w konkursie Blog Roku 2012. Losowanie rozpoczęło się dzisiaj.
Jeżeli ktoś ma ochotę to zapraszam do wysyłania smsa. Tak, tak, losowanie odbywa się sesemesowo. Koszt to zawrotna złotówa plus Vat. Ale i cel szczytny. Dochód z smsów zostanie przekazany na integracyjno - rehabilitacyjne obozy dla dzieci z ubogich rodzin i dzieci niepełnosprawnych. A zatem można pomóc potrzebującym i podnieść nieco moje ego.
JAK GŁOSOWAĆ
SMS NA NUMER 7122, O TREŚCI D00159  
KOSZT SMS TO 1,23ZŁ
UWAGA! W NUMERZE BLOGA ZNAK 0, TO CYFRA ZERO. PAMIĘTAJ, TAKŻE, ABY NIE WSTAWIAĆ W SMS SPACJI!


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Chrupiące herbatniki owsiane

Dziś herbatniczki wzorowane na angielskich digestive biscuits czyli herbatniczkach poprawiających trawienie. Upiekłam dla Tygryska, ale siłą powstrzymywałam się od zjedzenia wszystkich. Idealne do herbaty, maczane na chwilę w gorącym napoju po angielsku, rozpływające się w ustach. Albo nie. Tak zwyczajnie, na chrupiąco  z okruszkami sypiącymi się na brodę.



po 10 miesiącu
ok 40 sztuk
czas przygotowania: 10 minut + pieczenie: 15 min
przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku

3/4 szklanki mąki pszennej (typ 550, lub zwykłej)
1/4 szklanki otrąb pszennych lub owsianych (owsiane są lepsze na usprawnienie trawienie bo nie zatwardzają)
1/4 szklanki grubych płatków owsianych (górskich)
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
4 łyżki cukru trzcinowego
2 łyżki mleka w proszku*
5 łyżek zimnej wody*
4 łyżki masła

*) można zastąpić 5 łyżkami mleka

Wszystkie suche składniki wymieszać razem. Dodać pokrojone masło i posiekać ugniatarką do ciasta**) lub dwoma nożami tak by masło połączyło się z resztą składników tworząc kruszonkę (używa się noży aby ciasteczka były bardziej chrupiące). Dodać wodę i szybko zagnieść dłońmi ciasto. Rozwałkować na grubość 3mm i wykrawać ciasteczka. Ułożyć na natłuszczonej blasze i piec do zrumienienia ok 15 minut w 190C. Od razu zdjąć z gorącej blachy i ostudzić na kratce. Przechowywać w puszce lub szczelnym pojemniku.

**) jak już mówiłam nie lubię zagniatać kruchych ciast. Dlatego kupiłam sobie takie ustrojstwo, które robi to za mnie.



czwartek, 17 stycznia 2013

Pełnoziarnisty chleb

Uwielbiam piec chleb. I o ile nie lubię zagniatać ciast (włazi to to pod paznokcie, klei się do rąk) tak zagniatanie ciasta na chleb ma w sobie coś terapeutycznego. Im dłużej gniotę, tym spokojniejsza się robię. Z każdym ruchem wygniatając z siebie zmęczenie, nerwy, czy cokolwiek zalega mi na duszy. Potem siadam z kubkiem herbaty i patrzę jak drożdże odprawiają swoje czary i ciasto rośnie. Gdy bochenek jest już gotowy siadamy z moim małym elektrykiem (ooo światełko w piekarniku) na stołeczku i patrzymy jak pęka mu skórka, brązowieje i staje się chrupiąca. W całym domu roznosi się zapach świeżego chleba obwieszczając światu, że mieszkają tu szczęśliwi ludzie. Nóż z chrzęstem przesuwa się po chrupiącej skórce rozsypując wokół drobne okruszki. Masełko roztapia się na jeszcze ciepłej kromce. Zimne mleko w kubku. 
Tygrys nie czeka na krojenie. Obejmuje łapkami cały bochenek śmiejąc się radośnie: 'zaklepane, ten chlebek jest MÓJ'



A gdy dopada mnie lenistwo lub kompletny brak czasu to wrzucam wszystkie składniki do maszyny do pieczenia chleba i pozwalam jej rozładować cały stres i zagnieść i wyrosnąć ciasto za mnie. Ale pieczenie pozostawiam piekarnikowi.

po 10 miesiącu (po 12 jeżeli używamy ziarna)
czas przygotowania: z rośnięciem i pieczeniem ok 2h
można zamrażać (o ile coś zostanie)

4 szklanki mąki (można użyć samej pszennej mąki, ja jednak wolę mieszać ją z innymi)
w tym:
- 1/4 szklanki mąki żytniej razowej (taka mąka z 'okruchami' Sokołów robi bardzo fajną)
- 1/4 szklanki mąki pytlowej/żytniej lub żurkowej
- 1/4 mąki owsianej (mogą być zmielone płatki owsiane)
- 1/2 szklanki otrąb (pszennych, owsianych lub żytnich, w zależności jakie akurat mam)
- 2 i 3/4 szklanki mąki pszennej typu 550

2 łyżki roztopionego masła lub oleju
150 ml ciepłego mleka
300 ml ciepłej wody
łyżeczka cukru
2 łyżeczki soli
2 łyżeczki sypkich drożdży lub 1/3 kostki świeżych drożdży
po 3 łyżki siemienia lnianego, sezamu, pestek słonecznika (łuskanych oczywiście)
zioła: oregano, bazylia


Wersja z  drożdżami suchymi: Mąkę pszenną przesiać, połączyć z pozostałymi suchymi składnikami (oprócz ziaren i ziół). 

Wersja z drożdżami świeżymi: Drożdże rozetrzeć z cukrem na pastę. Dodać 3 łyżki ciepłej wody i łyżeczkę mąki, wymieszać aż nie będzie grudek i odstawić w ciepłe miejsce na ok 10 minut aż drożdże zaczną kipieć. Dodać do suchych składników.

Dodać wodę, mleko i tłuszcz i wyrobić na gładkie ciasto. Dodać ziarna i zioła. Uformować kulę, włożyć do miseczki lub zostawić na oprószonej mąką stolnicy, przykryć ściereczką i zostawić w ciepłym, bez przeciągów miejscu na około pół godziny aż ciasto podwoi swoją objętość.

Wersja dla leniwych z maszyna do pieczenia chleba: Do maszyny wlać płyny, dodać  cukier, sól. Wsypać mąkę, zioła, ziarna a na koniec drożdże sypkie lub rozczynione świeże. Włączyć na program do wyrabiania ciasta. Po skończeniu programu postępować jak niżej.

Ciasto przełożyć na stolnicę. Uderzyć pięścią i lekko wyrobić. Uformować podłużny bochenek  ułożyć na obsypanej mąka blaszce, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na kolejne ok. 30 minut. 



Naciąć bardzo ostrym nożem (aby nie zgnieść go) kilka pasków na skok, oprószyć mąką i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok 40-50 minut w 180C na środkowej półce. Chlebek powinien głucho brzmieć gdy postukany palcem od spodu. Ostudzić na kratce. 
Przechowuję go zawsze zawiniętego w ściereczkę. 








Pełnoziarniste muffinki owsiane z jagodami


po 10 miesiącu (po 12 jeżeli dodajemy miód)
28 mini muffinek
czas przygotowania: 5 minut, czas pieczenia: 12-14 minut
można zamrażać

2/3 szklanki mąki
2 łyżki otrąb (pszennych lub owsianych)
6 łyżek płatków owsianych górskich (im większe tym lepsze)
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki przyprawy do piernika
1 przejrzały banan*
1 jajko
25g (ok 2 łyżki) stopionego masła
3 łyżki cukru trzcinowego plus trochę na posypanie
2 łyżki miodu (opcjonalnie)
garść jagód (mogą być mrożone, można je zastąpić dowolnymi owocami: malinami, poziomkami, kawałkami jabłek, gruszek, rodzynkami, siekanymi daktylami, morelami itd)

*Przejrzałe banany zamrażam w całości ze skórką. Świetnie sprawdzają się jako łącznik i zasładzacz wszelkich ciastek. Po rozmrożeniu są lejące i o wiele słodsze.

Mąkę wymieszać z płatkami, proszkiem do pieczenia, otrębami i przyprawami. Rozgnieciony banan wymieszać z roztrzepanym jajkiem, masłem, miodem i cukrem. Dodac mokre składniki do suchych i wymieszać. Dodać jagody. Rozkładać do 3-4 wysokości foremek. Każdą posypać szczyptą cukru. Piec 12-14 minut w temp 180C. 




Serowe paluszki rybne

po 12 miesiącu
ok 16 sztuk
czas przygotowania: 10 minut
można mrozić

2 filety rybne (użyłam solę i mirunę)
2 łyżki mąki
5 łyżek bułki tartej
3 łyżki drobno startego ostrego sera żółtego
pieprz, słodka papryka, odrobina soli (opcjonalnie)
jajko
olej do smażenia

Rybę osuszyć papierowym ręcznikiem i pokroić na paski wielkości palca. Bułkę tartą wymieszać z serem i przyprawami. Jajko rozbić. Rybę obtaczać w mące, jajku a następnie w bułce. Otrząsnąć nadmiar bułki. Smażyć na rozgrzanym oleju do zrumienienia, ok 1-1,5min na każdą stronę. Ułożyć na papierowym ręczniku by odciągnąć nadmiar tłuszczu i lekko przestudzić przed podaniem. 

Można podawać z dipem z jogurtu naturalnego wymieszanego z koperkiem.


Paluszki ziemniaczane z ziarnami

Świetne do przygotowania jeżeli zostają nam ziemniaki z obiadu i nie wiadomo co z nich zrobić.

po 10 miesiącu (po 12 jeżeli obsypujemy ziarnami)
60 sztuk
czas przygotowania: 25-30 minut
czas przechowywania w lodówce: 2 dni

2 garści ugotowanych tłuczonych ziemniaków
1 jajko
4 łyżki drobno zmielonego żółtego sera (najlepiej o ostrym smaku, cheddar, ementaler)
po 2 łyżki ziaren sezamu i lnu
trochę mąki do posypania blatu
trochę mleka lub żółtka do smarowania

Ziemniaki wymieszać dokładnie z serem i jajkiem. Na obsypanym mąką blacie toczyć wałeczki ok 2,5cm grubości. Pokroić w 4cm kawałki. każdy delikatnie spłaszczyć ostrzem noża. Posmarować je mlekiem lub żółtkiem i dotknąć każdym w zmieszane ziarna. Ułożyć na posmarowanej olejem blaszce i piec ok 15 minut w 200C. Przestudzić.


Pęczotto - warzywne risotto z pęczaku

po 12 miesiącu
porcja dla 3 dorosłych osób plus maluch
czas przygotowania: 30 minut
czas przechowywania w lodówce: do 48h

szklanka pęczaku
pół litra wywaru z warzyw (lub kurczaka jeżeli to nie będzie wegetariańskie danie)
średnia marchewka i pietruszka
5 pieczarek
por (lub mała cebulka)
ząbek czosnku
pieprz ziołowy, trochę soli,
zioła: oregano, cząber, majeranek
2 łyżki oleju rzepakowego
opcjonalnie: garść zielonego groszku, kukurydzy, paski kolorowej papryki

Por lub cebulkę obrać i posiekać. Zeszklić na rozgrzanym oleju. Dodać pęczak i smażyć na średnim ogniu ok 2 minut mieszając tak by wszystkie ziarna pokryły się warstewką tłuszczu. Wlać czerpak wywaru, dodać starte na tartce o grubych oczkach marchewkę i pietruszkę, posiekany czosnek oraz pokrojone w plasterki pieczarki. Przykryć. Gotować ok 20-30 minut do miękkości pęczaku co jakiś czas mieszając i podlewając czerpakiem wywaru w miarę wchłaniania go przez pęczak. Pod koniec gotowania dodać zioła i doprawić.

Pęczak nie rozklei się jak ryż. Ziarenka pozostaną sypkie i zachowają swoją 'chrupkość'. Nie każdemu maluchowi może to odpowiadać. Tygrysowi bardzo się spodobało.


Owocowa owsianka z miodem i serkiem

po 12 miesiącu ze względu na miód
2 porcje
czas przygotowania: 6 minut

pół szklanki płatków owsianych
szklanka wody
małe jabłko
kilka rodzynek
łyżka serka naturalnego lub jogurtu greckiego
łyżeczka miodu

Płatki, pokrojone drobno jabłko i rodzynki zalać wodą, doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu przez ok 5-6 minut aż zgęstnieją. Przestudzić. Wymieszać z serkiem/jogurtem i miodem.



piątek, 23 listopada 2012

Placuszki wielozbożowe bez jajek

Dzisiejsze danie zostało zainspirowane lekturą książki "Jedz i Biegaj" znanego ultramaratończyka Scotta Jurka (polskie korzenie, chociaż on sam woli hamerykańską wymowę "Dżarek"). Ultramaraton (to tak dla niewiedzących) to, jak sama nazwa wskazuje, bieg powyżej tradycyjnego dystansu 42,195km. Często są to biegi na 160 czy nawet 225km (tak, tyle biegnie się jednym ciągiem bez przerwy na spanie) odbywane w ekstremalnych warunkach, (np Badwater, który odbywa się w piekącym słońcu na pustyni w Dolinie Śmierci w Kalifornii) w górach itd. Aby ukończyć taki bieg (lub jak w przypadku Scotta - wygrywać większość z nich) trzeba być w doskonałej formie (zdarzało mu się biegać ze skręconą kostką) i dobrze się odżywiać. Scott jest weganinem. W swojej książce pisze między innymi o diecie jak również podaje bardzo ciekawe przepisy (będę je wypróbowywać na Tygrysku wkrótce), np na burgery z soczewicy czy ryżowe mleko. Mam nadzieję, że Tygrysek wda się w mamusię i polubi bieganie. Może niekoniecznie ultra (po co przyprawiać mnie o zawał), ale nie zaszkodzi pokazać mu drogę w kierunku odpowiedniego odżywiania. 
Polecam lekturę nawet dla tych całkowicie nieinteresujących się bieganiem. Momentami czyta się jak dobrą powieść akcji.

Wracając do dzisiejszego śniadanka. Scott podaje przepis na placki wielozbożowe, które często zabiera ze sobą na treningi i biegi. Wprawdzie można mieć problem ze zdobyciem niektórych składników (zwłaszcza w mojej nawsi, gdzie takie rzeczy jak "amarantus" czy "komosa/quinoa" brzmią co najmniej jak nazwy statków kosmicznych), więc dostosowałam go do zawartości swoich szafek kuchennych. Świetny sposób na przemycenie kasz do diety maluszka. Zapewni mu dużo energii na cały dzień. Można je zabrać ze sobą na spacer jako przekąskę. Ciasto powinno być zrobione z mlekiem ryżowym (przepis wkrótce) aby było całkowicie wegańskie, ale nie miałam czasu go robić więc użyłam krowiego.


Tygrys pochłonął 4 placki na śniadanie, 3 do obiadu i w międzyczasie ciągle wyciągał do nich łapkę, więc zjadł większa część.


po 10 miesiącu
18 placuszków
czas przygotowania: ok 15 minut z mieleniem
można zamrażać

1/4 szklanki zmielonej kaszy gryczanej
1/4 szklanki zmielonej kaszy jęczmiennej
1/4 szklanki mąki owsianej (lub zmielonych płatków)
2 łyżki zmielonej kaszy jaglanej
2 łyżki zmielonego amarantusa *)
szklanka mleka (lub wody, lub mleka ryżowego/ kokosowego)
pół łyżeczki proszku do pieczenia (opcjonalnie)
trochę rodzynek, suszonej żurawiny, suszonych moreli (dowolnie)
jabłko starte na grubych oczkach
łyżka dobrego oleju (rzepakowy, z pestek winogron, lniany...)

*) dobór mąk jest dowolny. Ja użyłam akurat tego co miałam w szafce. Ogólnie ma być tyle samo mąki co płynu.

Ziarna zemleć w młynku do kawy. Dodać proszek do pieczenia, olej i mleko. Wymieszać i odstawić na kilka minut by kasze napęczniały. Suszone owoce sparzyć wrzątkiem (zazwyczaj są konserwowane dwutlenkiem siarki który wzmaga ataki astmy u podatnych dzieci, dobrze jest więc owoce opłukać ) i drobno pokroić.


 Wszystkie owoce dodać do ciasta, wymieszać. Nakładać porcje łyżką i smażyć małe placuszki z obu stron na średnim ogniu. Można wyciąć zabawne kształty foremkami do ciastek. Podawać z jogurtem, musem owocowym lub same do łapki.








Owocowe Chrumaczki czyli Suszone jabłka

Nadal kombinuję jak namówić Tygrysa do samodzielnego jedzenia owoców. Mokre, śliskie - bleeee nie dotknę. Ostatnio była poprawa bo zjadł sam banana. Ale tylko raz. Chętnie zje z mojej ręki ale nie o to chodzi. Tygrysek lubi chrumać. Gdy muszę go czymś zająć aby odciągnąć jego uwagę od gorącego piekarnika, wsadzam go do fotelika i daje płatki wielozbożowe. Siedzi grzecznie i skubie. Przy okazji ćwicząc chwyt szczypcowy. Ostatnio dorzucałam mu rodzynki i suszona żurawinę. Babcia Tygryska wpadła na pomysł suszonych jabłek. Tygrysek je bardzo chętnie. Zwłaszcza gdy wsypię je na pakę jego ciężarówki. Siedzi sobie wtedy, gada do siebie i powoli wyciąga z autka. Gdy skończy, podnosi autko wysoko w górę domagając się więcej. 


po 10 miesiącu
czas suszenia: zależy gdzie

2 jabłka

Jabłka obrać, wyciąć gniazda nasienne i pokroić w kostkę. 


Ułożyć na papierze na ciepłym kaloryferze do wysuszenia. Z reguły zostawiam na noc i następnego dnia są już dobre. Można też suszyć w piekarniku nagrzanym do 50C. Czas suszenia zależy od ilości/wielkości jabłek. 



wtorek, 20 listopada 2012

Zupa pieczarkowa

po 9 miesiącu
2 porcje
czas przygotowania: 30 minut
mrożenie: nie wiem, nie miałam możliwości bo Tygrys zjadał od razu

garść małych pieczarek (użyłam 10)
marchewka
pietruszka
kawałek selera
średni ziemniak
mała cebulka (opcjonalnie, może powodować gazy)
kawałek mięska lub kość (z kurczaka, królika) (opcjonalnie)
ziele angielskie, listek laurowy, majeranek, pieprz ziołowy
0,5l wody
olej lub masło

Kość lub mięsko zalać zimna wodą i gotować na wolnym ogniu. Dodać warzywa utarte na tartce o grubych oczkach, ziele, listek, ziemniaki pokrojone w drobną kostkę.
W tym czasie cebulkę posiekać i zeszklić na oleju, dodać pieczarki starte na grubych oczkach i dusić kilka minut mieszając. Dodać do zupy. Całość gotować kilka minut do miękkości. Doprawić. Wyjąć kość, ziele i listek.
Dla najmłodszych: całość zmiksować
Dla starszych: mięsko zmiksować lub posiekać a całość rozgnieść tłuczkiem do ziemniaków
Dla gryzaków: odjąć czerpak, zmiksować i wlać ponownie do zupy. Lekko ją zagęści.

Chwilowo bez zdjęcia bo Tygrys był szybszy i nie zdążyłam zrobić.


czwartek, 15 listopada 2012

Jaglanka inaczej

po 9 miesiącu*
porcja dla całej rodziny
czas przygotowania: 10 min gotowania + 15 minut pieczenia
można przechowywać w lodówce do 3 dni



szklanka kaszy jaglanej
szklanka mleka (lub wody dla alergików)
garść rodzynek, posiekane suszone morele (opcjonalnie)
4 średniej wielkości jabłka (lub gruszki/ śliwki [suszone namoczone wcześniej]/ brzoskwinie/maliny)
cynamon
masło
opcjonalnie jogurt grecki

Mleko zagotować  W tym czasie kasze zalać wrzątkiem i odstawić by napęczniała (przelanie wrzątkiem pozbawi ją tez charakterystycznej goryczki). Odcedzić i dodać do gotującego się mleka razem z rodzynkami i morelami. Gotować dodatkowe 10 minut na bardzo małym ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdy kasza jest prawie ugotowana przełożyć połowę do żaroodpornego naczynia. Na nią ułożyć starte na grubych oczkach jabłka wymieszane z cynamonem i resztę kaszy. Na wierzch położyć kilka cienkich plasterków masła (ochroni kasze przed wyschnięciem) i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180C na 15 minut. 
Podawać ciepłą z jogurtem greckim i ewentualnie sosem owocowym.

*) składniki są w zasadzie dozwolone od 7 miesiąca, ale młodszy maluch może mieć problemy z pożuciem kaszy. Można zatem zmielić ja w młynku do kawy, skrócić czas gotowania do 5 minut a jabłka zetrzeć na drobniutkiej tarce.

Tygrys prosił o dokładkę wskazując paluszkiem na naczynie. to chyba najlepsza rekomendacja.


piątek, 9 listopada 2012

Jagodowe placki z bananowym mlekiem

po 12 miesiącu
12 sztuk
czas przygotowania: 10 minut
można zamrażać





2/3 szklanki mąki z pełnego przemiału*
100 ml mleka
2 jajka
pół łyżeczki cynamonu
garść jagód (malin, borówek, banan etc)

miód, syrop klonowy, jogurt naturalny

*) Mąka nada się każda. Można łyżkę mąki zastąpić łyżką otrąb pszennych lub owsianych na lepsze trawienie.

Bananowe mleko

150ml mleka
ćwierć banana

Banana zmiksować z mlekiem. Świetnie smakuje ze zmrożonym bananem.


Jajka rozbić z mlekiem. Mąkę wymieszać z cynamonem. Wlewać do niej jajeczną masę ubijając trzepaczką. Odstawić na kilka minut by napęczniała. Masa będzie bardzo gęsta. 
Patelnie posmarować olejem, dobrze rozgrzać i nakładać łyżką małe placki. Smażyć ok 3 minut na średnim ogniu. Na plackach rozłożyć owoce i przewrócić na druga stronę. Smażyć dodatkowe 2-3 minuty.

Podawać polane syropem klonowym lub miodem (po 12 miesiącu) z dodatkiem jogurtu naturalnego lub same do łapki.


sobota, 3 listopada 2012

Ryba zapiekana pod ziemniaczaną pierzynką

Przemycania ryby ciąg dalszy.

Tygrys cierpi na chwilową (mam nadzieję) awersję do ryby. Dziś ukryłam ją w serowo-pomidorowym sosie pod pierzynką z ziemniaków. Efekt: zjadł cała porcję pomimo tego, że wcześniej pochłonął już miskę zupy i kisiel z ciemnych owoców. Chyba mu smakowało. 


Zapiekankę można przygotować wcześniej i w ostatniej chwili wsunąć do piekarnika. Można też przechować w lodówce do następnego dnia. Nie wiem jeszcze jak z zamrażaniem. Na próbę zamroziłam porcję więc powiem innego dnia. Można z tego zrobić danie dla całej rodziny zwiększając porcje i doprawiając je bardziej (chociaż mi bardzo smakowało w wersji Tygrysowej).

po 10 miesiącu
4 indywidualne porcje
czas przygotowania: 20 + 10 min
przechowywanie w lodówce: 1 dzień, zamrażanie: jeszcze nie wiem


Ziemniaczana pierzynka
2 średnie ziemniaki (ok 260g)
łyżka mleka
łyżeczka masła

Ryba w sosie
1 filet rybny, ok  160g (użyłam miruny), pokrojony w kostkę
mała cebulka (posiekana)
pomidor (obrany ze skórki i pokrojony w kostkę)
łyżka masła
łyżka mąki
50ml mleka
łyżka natki z pietruszki
2 łyżki tartego żółtego sera

Ziemniaki ugotować (ok, 20 minut), potłuc i wymieszać z masłem i mlekiem na gładką pastę. 
W tym czasie masło rozpuścić, dodać cebulkę i pomidor i dusić ok 3 min aż zmiękną. Dodać mąkę i dusić ok 30s ciągle mieszając. Dodać mleko, rybę i natkę i dusić dodatkowe 5 min aż ryba będzie ugotowana. Zestawić z ognia, dodać ser i mieszać do rozpuszczenia. 
Przełożyć do remekinów (żaroodpornych foremek), przykryć warstwą ziemniaków i zapiekać 10 minut na górnej półce piekarnika w 180C. Ostatnie 3 min można podpiec z grillem by ziemniaczki się zrumieniły.
Przestudzić.



Jednogarnkowo dla całej rodziny

"Comfort food" to angielskie określenie na typowo jesienno-zimowe dania, których głównym zadaniem jest rozgrzewać i poprawiać nastrój. Coś na piątkowy wieczór, gdy deszcz chlupie za oknem, a my w wełnianych skarpetach i ciepłym swetrze mamy chęć zwinąć się pod cieplutkim kocem i nie wychylać nosa na zewnątrz.

Takim daniem jest dla mnie dzisiejsza potrawa z jednego gara. Autorką jest Babcia Tygryska, która wymyśliła ją jeszcze w czasach, gdy wieczorami królowały pokazy firmy Z... i panowała moda na potrawy bez soli. Jej zaletą jest to, że robi się ją trochę wedle zasady "na- winie", czyli nada się wszystko co się na-winie pod rękę. Przygotowałam ją dla siebie, ale Tygrys siedzący obok z uwagą sapera śledził każdy ruch mojego widelca. Dałam mu do spróbowania i skończyło się na tym, że zjadł pół mojej porcji a następnego dnia domagał się jeszcze. Mięsożerca mały mi rośnie.

po 10 miesiącu
porcja na 4 osobową rodzinkę
czas przygotowania: 1,5h

chude mięso wieprzowe (może być schab, łopatka, polędwiczka, trudno określić ilość, ja miałam 6 kotletów 1cm grubości)
3 marchewki
pasternak
cebula
3 ząbki czosnku
4 średnie ziemniaki
2 kolorowe papryki
kawałek dyni
2 pomidory
zioła: majeranek, oregano, cząber, pieprz ziołowy
pół szklanki wody
łyżka oleju

Przygotować wszystkie składniki: Mięso pokroić na plastry ok 1cm grubości, osuszyć papierowym ręcznikiem, marchewki i pasternak w pasterki, ziemniaki w plastry ok 0,5cm, paprykę w paski, cebulkę w piórka (na pół i w plasterki), dynię i pomidory w kostkę, czosnek posiekać. 
Mięso obsmażyć na bardzo gorącym oleju w głębokiej patelni lub garnku o grubym dnie (tak by zmieściły się wszystkie składniki). Ułożyć na dnie a następnie układać warstwowo resztę warzyw: ziemniaki, marchewkę, pasternak, cebulkę, dynię, paprykę, pomidory, czosnek. Podlać wodą, przykryć i dusić na wolnym ogniu ok 1,5h aż wszystkie warzywa zmiękną a mięso będzie się rozpadać. 
Warzywa puszczą sok, ale w razie potrzeby podlać trochę wodą lub wywarem, tak by spód się nie przypalił. Na kilka minut przed końcem dodać przyprawy. 
Podawać sięgając przez wszystkie warstwy.



Mięsko fajnie przeszło smakiem wszystkich warzyw więc nie uważałam za konieczne dodawanie soli, ale to już indywidualna sprawa każdego.

Tygrys w akcji

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...