Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czym zajac malucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czym zajac malucha. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 marca 2014

Eksperymentalny Czwartek #1 - co się rozpuszcza?

Jak to jest, że Tygrys potrafi pięknie bawić się sam a gdy tylko przychodzi pora gotowania obiadu nagle moja asysta w czymkolwiek się akurat zajmuje jest obowiązkowa? Tak samo było i tym razem. Co lubi Tygrys? Tygrys uwielbia bawić się wodą i przelewać/przesypywać co tylko się da. Postanowiłam uszczęśliwić dziecko (i kupić sobie trochę czasu). Przygotowaliśmy eksperyment pt. "Co się rozpuszcza?". 

Na tacy ustawiłam mu kilka słoiczków oraz dzbanek z wodą. Miał za zadanie nalać do słoiczków podobna ilość wody. Poszło mu dosyć sprawnie. Dostał tez kilka łyżeczek, bo mieszanie płynu jest prawie tak samo fajne jak przelewanie.




W małych pojemniczkach podałam mu różności z kuchennej szafki: mąkę, kakao, brązowy cukier, kaszę jęczmienną, ryż i płatki owsiane.



Tygrys miał za zadanie wsypać zawartość pojemniczka do słoiczka z czysta woda i mieszać łyżeczką obserwując co się stanie. Po pierwszym słoiczku zaczęliśmy bawić się w zgadywanie czy to coś się rozpuści czy nie. Bardziej w formie rozrywki niż faktycznego logicznego myślenia.




Po wsypaniu zawartości wszystkich pojemniczków moja rola zakończyła się i Tygrys zajął się tym co Tygryski lubią najbardziej - przelewaniem. Najbardziej podobało mu się połączenie mąki i kakao, gdy z czystego płynu robiła się mętna brązowa paciajka.
Musiałam mu odlać trochę wody, bo chciał zmieścić zawartość wszystkich słoiczków w jednym. Dyskutował z mokrą kaszą jęczmienną, która przykleiła się do dna słoika i za nic nie chciała spaść.




W końcu przenieśliśmy się na podłogę, gdzie zredukowałam trochę ilość słoików a dołączyłam lejek - kolejna ulubiona zabawka Tygryska.


Zabawa zajęła go przez 45 minut. Nie rozlewał wody na stole ani podłodze, starał się by nic nie wylało się poza obręb tacy. A ja spokojnie ugotowałam obiad.

poniedziałek, 28 października 2013

Papierowe kulki i najlepsze muffinki jakie jadłam

Nie było sprzeciwów, była trochę lajków a zatem rozpoczynamy zabawy edukacyjno-sensoryczne. Ale najpierw może jedzeniowo. 
Wczorajsza pogoda nie pozwalała na gnuśnienie w domu. Piękne słoneczko i to rześkie, jesienne powietrze wygoniło nas na piknik do lasu. Tygrysek był zadowolony aczkolwiek zmiana czasu dała mu się we znaki i po krótkim spacerze po nierównym podłożu nogi zaczęły mu się lekko plątać. Wróciliśmy w pobliże auta, rozścieliliśmy kocyk na ściółce z igliwia i wypakowaliśmy koszyczek. Tygrys nie jest fanem kanapek a chciałam dać mu coś przedobiadowego. Najlepsza opcją wydały mi się muffinki. Zdążyłam je zrobić zanim tata Tygryska się ubrał. Całość zajęła nie więcej niż 30 minut. Wyszły bardzo dobre: wilgotne, słodko-kwaśne, kruszące się lekko w dłoni. Cześć tłuszczu zastąpiłam musem jabłkowym, który przełamuje słodycz i nadaje wilgotność. 

 



Muffinki muesli

24szt lub 12 dużych
po 12 miesiącu (uwaga na orzechy)
czas przygotowania: ok 30 minut
mozna zamrażać

2 szklanki mąki
pół szklanki otrąb
szklanka cukru trzcinowego (część można zastąpić miodem)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
3 jajka
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki musu jabłkowego*
średniej wielkości jabłko, obrane i starte na grubych oczkach
1/2 szklanki tartej marchewki (ok 3 małe)
garść siekanych orzechów
1/2 szklanki wiórek (wiórków?) kokosowych
garść rodzynek
2 łyżki sezamu i siemienia lnianego
2 łyżki ziaren słonecznika
płatki owsiane do posypania

Piekarnik rozgrzać do 180C. Mąkę wymieszać z cukrem, proszkiem do pieczenia, cynamonem i solą. Dodać marchewkę, jabłko i wszystkie bakalie.
Białka ubić na sztywną pianę, dodać żółtka. Dodać olej i mus jabłkowy i chwilę miksować do połączenia się składników. Wlać do suchych składników i wymieszać tylko do momentu gdy wszystkie składniki będą mokre. Nie przemieszać. Foremki napełnić masą, obsypać płatkami owsianymi i piec ok 20-25 minut. Patyczek wbity w muffinka powinien wyjść suchy z ewentualnymi okruszkami.

*) mus jabłkowy zrobiłam z 3 średnich jabłek. Obrałam je, usunęłam gniazda nasienne i starłam na grubych oczkach. Podsmażyłam ok 5 minut aż zmiękły i zmiksowałam blenderem.





Kulki

Potrzebowałam trochę czasu aby uszyć matę. Tygrys bawił się grzecznie klockami, potem siedział obok zapalając i gasząc lampeczkę w maszynie do szycia, wyglądał przez okno obserwując pracującą nieopodal koparkę aż nadszedł TEN moment. Nudzę się. Akurat siedział sobie na niskiej ławie, z której ma idealny punkt obserwacyjny na ulicę. Na podłodze przed nim ustawiłam 3 miski, dałam mu kilka gazetek dyskontowych i zaczęła się zabawa. Z lubością wyrywał kartki (dzieci coś mają do dźwięku rwącego się papieru), potem zgniatał je na kulki a następnie musiał trafić nimi do jednej z misek. Początkowo rzucał gdzie chciał a następnie prosiłam go o wybranie jednej i trafienie do tej konkretnej. Gdy miski się zapełniły zaczął wozić kulki swoja wywrotką. 
Co z tego mieliśmy? Ja miałam dobre 40 minut spokojnego szycia, a dziecię rozwijało małą motorykę (oddzielanie kartek paluszkami i zgniatanie kulek) oraz określanie odległości i celność rzutów. 






poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Drugie życie foremki na muffiny, czyli tak się gotuje u nas obiad

11.45 Obiad powinien już być gotowy przynajmniej w połowie a ja nadal usiłuję obrać ziemniaki z Tygrysem wiszącym u nogi i domagającym się uwagi. Bo przecież to, co robi w tej chwili jest oczywiście NAJWYŻSZEJ WAGI PAŃSTWOWEJ i mamo, mamo ale patrz.
-Ama ama ama Ada Ada bam!!!!!! - krzyknął wyżej wymieniony ciągnąc mnie za palec i pokazując na kraksę aut. 
Kurczak sam nie chce się zawinąć w zrazy, ziemniaki odmawiają współpracy, a do drzemki ciągle jeszcze daleko. Kto się może podpisać pod takim obrazkiem?

Wyciągnęłam silikonową foremkę do muffinków. W każdą włożyłam kąpielowe zwierzaki i zaczęła się zabawa. 

- Tygrys, gdzie są kaczki? Ile masz kaczek? Wsadź kaczkę obok żabki. Wyjmij papugę i na jej miejsce włóż kurczaka. Itd

Junior miał zabawę a jednocześnie uczył się określać położenie i rozeznanie zwierzaczkowe, a ja upragnioną chwile wytchnienia. Świetnie sprawdzają się też małe samochodziki. Jeżeli dziecię nie jest akurat przed obiadem i możemy mu popsuć apetyt to polecam kawałki kolorowych owoców, bakalie, orzechy.



Gdy znudziły się zwierzaczki wstawiłam mu kolorowe kubki a do każdego nalałam coś innego do picia: sok malinowy, wodę z miodem, wodę z cytryną, czystą wodę. Dziecię piło na zmianę ze wszystkich kubków, potem zamieniało je miejscami wykrzykując przy tym radośnie.


A na deser zostawił sobie ulubioną zabawę czyli picie palcami. 


Dziecię szczęśliwe, obiad zrobiony a spokój zapanował w Stumilowym Lesie na dobrą godzinę.

piątek, 12 kwietnia 2013

Poświątecznie

Przed Świetami wysialiśmy z Tygryskiem rzeżuchę. On zajął się artystycznym wykonywaniem doniczek (czytaj dorwał się do skorupek) i sypaniem nasionek. Codziennie pomagał mi je podlewać i słuchalismy jak rosną. Skoro sam wychodował to nie ma wiekszych oporów przed zjedzeniem. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...